Było ciepłe południe,a ja...no,eem...cóż...musiałam gnić w szkole!
Wszyscy mnie szanowali,byłam najważniejszą osobą w budzie.Odkąd pokonałam największego łobuza w szkole...niestety teraz nie mam nikogo do gnębienia,bo wyleciał ze szkoły,więc się nudzę.Przez przypadek usłyszałam rozmowę jednych kolesi.
-Ej słyszałeś nowi przychodzą do szkoły? -powiedział jeden.
Podeszłam do nich i zapytałam kto będzie uczęszczał do naszej klasy,oni odpowiedzieli ze strachem.
-T-to Ichigo Kurosaki,Kuchiki Rukia,Toshirou Hitsugaya,Matsumoto Rangiku,Ikkaku Madarame,Ayasegawa Yumichika,Renji Abarai.
-Dziękuje,za wiadomość. -uśmiechnęłam się,i odeszłam do swojej ławki.I dobrze,ponieważ zadzwonił dzwonek,więc mogłam zobaczyć nowych uczniów.
Sensei zaprosiła ich do środka i pokolei się przedstawili.
-Jestem Kurosaki Ichigo...
Gdy się przywitali,dziwnie na mnie spojrzeli.Nie dziwiłam im się,mam dziwne fioletowe włosy,z których nie cieszę się tak bardzo. ~Nie wińmy natury...~
Siedziałam na pierwszej ławce,Kuchiki Rukia i Kurosaki Ichigo usiedli za mną,Ikkaku Madarame i Yumichika Ayasegawa za nimi,Matsumoto Rangiku i Hitsugaya Toshirou w drugim rzędzie na pierwszej ławce,a Abarai Renji siedział sam na ostatniej ławce.
Hitsugaya ciągle patrzył się na mnie.Bałam się,że to przez mój wygląd,z resztą sam wyglądał na ucznia szkoły podstawowej.Miałam tego dość,zapytałam nauczyciela czy mogę do toalety ~Moja najlepsza wymówka...zawsze sie nabierają~.Zgodził sie i wyszłam,czułam że ktoś mnie obserwuje.Za każdym razem odwracałam się,ale nikgo nie zauważyłam.Zaczęłam biec,wreszcie zauważyłam coś czarnego.Przystpowałam i widziałam Toshirou,myślał że go nie widzę.~Co za naiwniak...~
Podszedł do mnie i patrzył się na mnie.Zbliżył się bliżej.Nie wytrzymała i kopnęłam go w brzuch.
-Co ty robisz?! -zapytałam.
-T-ty mnie widzisz? -zrobił dziwną minę,z resztą ja też.
-Ślepa nie jestem.Co to za idiotyczny strój?Innych nie było? -I dopiero teraz zorientowałam się,że jak wchodził do klasy miał inny strój. -Kim ty jesteś do licha?
I powoli odsuwałam się do tyłu,on stał i milczał.Chciałam uciec kiedy złapał mnie za rękę,spojrzałam na swoją dłoń i od razu wyrwałam się z jego uścisku. ~Mamo!Ja się boję...~
-Nie odpowiedziałeś mi na pytanie. -powiedziałam z uśmieszkiem.
-Jestem Toshirou Hitsugaya.
-Łał...tyle to wiem. -odparłam znudzona. -Może,powiesz co to za idiotyczny strój?
Widziałam,że był zdenerwowany na twarzy mił wypisane "Szanuj mnie,bo jak nie to pożałujesz."Trochę się denerwowałam.
-Jestem Shinigami. -powiedział spokojnie.
-Czy to jakaś zupa? -zapytałam.
-Naszym zadaniem jest zabijanie Pustych i wysyłanie zagubionych dusz przeprowadzając "pogrzeb duszy".
-Yhym...a co to Pusty? -znowu zapytałam znudzona.
-Pusty to martwa dusza, która z powodu wielkiego cierpienia całkowicie utraciła swój łańcuch losu, część którego po śmierci zostaje przy duszy. Gdy łańcuch zostanie na dobre zniszczony, dusza zmienia się w potężną istotę z materialnym ciałem.
-Aha... -szczerzę mówiąc patrzyłam na jego strój. -Dlaczego masz 10 z tyłu?
-J-jak ty to zauważyłaś?Nie odwracałem się do Ciebie tyłem.
-Sama nie wiem,odpowiedz.
-Jestem kapitanem 10 oddziału,Gotei 13.
-Rozumiem...nie jesteś za mały na kapitana? -zapytałam szyderczo.
Widziałam jak zaciska dłonie,szczerzę mówiąc nie boję się niczego,ale to mnie przerażało.
-Weź tak na mnie nie patrz,przerażasz mnie. -powiedziałam po chwili.
On rozluźnił dłonie,a ja powolutko szłam w stronę klasy.
-Nie idziesz? -zapytałam odwracając się.
-Mam łatwiejszy sposób. -usmiechnął się i już gonie widziałam.Więc poszłam powoli do szkoły.Po czym zadzwonił dzwonek.Widziałam jak "kapitan" gada z nowymi.Od razu wiedziałam,że to oczywiście o mnie.Wszyscy podeszli w moją stronę. ~Oj,będą kłopoty.~
-Cześć,jestem Kuchiki Rukia. -wycięgneła do mnie rękę.
Spojrzałam na nią z miną "?",nie wiedziałam o co chodzi więc bez problemu podałam jej rękę.
Uśmiechnęła się,ja również.Z resztą z nikim,się nie przyjaźnie ze szkoły,szanowali mnie bo byłam silna.
Kolejne lekcje minęły szybko,biegem poszłam do domu.By nikt z tamtych kolesi mnie nie dopadł.Byłam już w domu,odetchnęłam z ulgą,zauważyłam na lodówcę karteczkę:
"Pojechaliśmy do cioci,nie chcieliśmy na ciebie czekać,wrócimy za parę tygodni,lub miesiecy.W lodówce masz dużo jedznia.Pieniądze leżą w kuchni na ladzie pod porcelaną.
P.S. Nie wysadź domu. Mama i Tata"
~Nie ma to jak zaufanie...~ Uśmiechnęłam się szyderczo.Wyszłam na taras, i położyłam się na leżaku.W końcu jutro zakończenie roku.
Nagle poczułam jak leżak zapada się na dół,otworzyłam oczy i zobaczyłam całą "bandę".Patrzyłam na nich,a zwłaszcza na Toshirou,widać było,że nie jest zbytnio zadowolony że mnie widzi.
-C-co...co wy tu robicie do cholery?! -zapytałam oburzając się.
-Wyluzuj. -powiedział czerwonowłosy za mną.
-Przyszliśmy do nowej znajomej. -odparła Matsumoto.
-Z-znajomej? -zapytałam,i zrobiło mi się smutno.
Rangiku popatrzyła na mnie,i zapytała:
-Nie masz dużo kolegów?
Dziwnie na nią spojrzałam.
-A co Cię to obchodzi?!Po co wy tu przyszliście?!
Yumichika ciągle się na mnie lampił,nie podobało mi się to.Miałam dużo pytań,a oni na nie nie odpowiadali.
-Widzisz co zrobiłeś?!Teraz się do nas nie odezwie! -krzyknął Ichigo do Renji`ego.
-Spadaj,truskawko! -odkrzyknął.
-Sam spadaj ananasie!
-Spokój,bo otworzymy warzywniak! -zaśmiałam się.
Rukia popatrzyła na mnie. ~Co oni wszyscy,mają własne miny?!~
-Czemu się na mnie patrzycie? -zapytałam.
-Chyba musimy dać ją na próbę. -powiedziała czarnowłosa,siedząc na leżaku.
-Ta.Czekajmy na Pustego. -odparł Toshirou.
-Pu...pustym?!Czy chcecie mnie zabić.
-Spokojnie,chętnie popatrze na twoją porażką. -powiedział Ikkaku.
-Zamknij się,łysy! -powiedziałam,a wręcz krzyknęłam.Wtedy rozległ się dźwięk telefonu Rukii.Popatrzyłam jak go wyciąga.
-To pusty. -odparła.
Wszyscy zamienili się w "Shinigami" ja popatrzyłam na nich przerażona.
Yumichika zaciągnął mnie na plecy Ikkaku,a on tylko się wkurzył,ale biegliśmy dalej.
Zobaczyłam wielkiego potwora,chciałam zejść z łysego buraka,ale on mnie nie puszczał. ~Widzocznie,chcesz zobaczyć moją porażkę...nie doczekanie twoje.~ Wyrwałam się i stałam twarzą w twarz z hollowem.
Podeszłam do niego.Byłam wściekła,sama nie wiem dlaczego.Po chwili zobaczyłam na swoich palcach ostrza.Miałam na sobie coś w stylu wróżka,czyli obcisłe ubranie jednoczęściowe.
W pierwszej chwili przestraszyłam się,inni też,ale zapomniałam o tym i ruszyłam na potwora.Nie wiem jak wykonuje te kocie ruchy.I wbiłam ostrza w głowę Pustego.Wszyscy się na mnie popatrzyli,a zwłaszcza Ikkaku po cichu powiedział:
-Nie umię zabijać.
-A co ty wiesz o zabijaniu pajacu?! -krzyknęłam do niego.
Był już wieczór,bez zastanowienia,znowu przemieniłam się w stan "człowieka" i nie zważając na innych poszłam do domu.